Poliester - tandetny przyjaciel na chwilę

Celem wstępu…

Ten wpis wcale nie musi podobać się wszystkim. Robię go, ponieważ chcę się z Wami podzielić swoim doświadczeniem.
Możecie podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami, możecie równie dobrze mieć to w nosie :-) Pełna dowolność.

Po prostu.

Zaczynam…

Kobiety…

Coraz silniejsze, coraz mądrzejsze, coraz lepiej zorganizowane, wykształcone… Świetne partnerki, żony, matki… koleżanki, przyjaciółki…

Coraz bardziej świadome… Czy aby na pewno…?

Gonitwa codzienności, wciąż nowe wyzwania, zarówno te domowe, jak i te „pracowe”. Coraz szybciej, coraz więcej. Pędzimy. Na oślep…

Kasia ma 40 lat. Mieszka wśród nas, pracuje w biurze. Mąż, dwóch synów, kredyt. Standard. Dwa razy w tygodniu dorabia wieczorami w firmie koleżanki. Stara się zawsze odłożyć parę groszy tylko dla siebie. Chce się podobać, a wszystko kosztuje. Już przestała tłumaczyć mężowi, że ona - kobieta - nosi biustonosz, farbuje włosy, maluje paznokcie…

A gdzie reszta?

Przecież dziewczyny z biura co chwilę mają coś nowego. Bluzka, sukienka, torebka, zegarek…

I tutaj się zatrzymajmy…

Ile razy Kasia widziała każdą z nich w tych rzeczach? Dwa, trzy… może cztery???

Ile razy ona, Kasia, przyszła do pracy w żółtym płaszczyku, który kupiła sobie pod choinkę? Po kilku razach płaszczyk nadaje się już tylko na spacer z psem - i to po ciemku.

Albo wtedy…

Wstała dużo wcześniej niż zwykle. To miał być wyjątkowy dzień. Były jej urodziny. Jacek zaproponował, że po pracy chłopaki pójdą do babci. W planie był obiad, deser i kino.
Miała tylko odświeżyć makijaż w pracy i czekać na niego pod biurem.

I co???

Nowa sukienka, założona po raz pierwszy rano, pięknie podkreślała jej wciąż zgrabną figurę i ożywiała trochę zbyt jeszcze bladą, zimową, cerę…

Świetne samopoczucie Kasi trwało jednak zdecydowanie zbyt krótko.

Sukienka nie poradziła sobie najlepiej już podczas porannego spotkania z szefem. Okazało się, że materiał, z jakiego została uszyta okazał się… STUPROCENTOWYM POLIESTREM!!!

Nie muszę Wam, drogie Panie, przedstawiać szczegółów… Każda z nas z pewnością ma lub miała w swojej szafie takie… „cudo”.

„Cudo” Kasi było na pierwszy rzut oka ładne. Świeże, kolorowe, a przede wszystkim - nowe. W tym całym podekscytowaniu, jakie towarzyszyło jej podczas nabywania tej pechowej sukienki, kompletnie nie w głowie było jej studiowanie wszywki prezentującej skład.

Żeby chociaż trochę bawełny, poliamidu czy przynajmniej wiskozy celem dodania sukience lepszych parametrów użytkowych… Ale nie!!! Sto procent POLIESTER!!!

Zastanawiałyście się kiedyś, co to w ogóle jest?

Poliester jest najniżej uplasowany w hierarchii tkanin. Jest najtańszy i z tego powodu dominuje na polskim rynku. Niezależnie od fantazyjności wzoru - cały czas pozostaje petrochemicznym tworem, który wytwarzany jest z popularnych plastikowych butelek !!!

Bez komentarza…

A na zakończenie powiem Wam, drogie Panie, że sukienka Kasi poszła do kosza przed urodzinowym obiadem, a poza dyskomfortem w użytkowaniu, posiadała już po jednym dniu sławne „kulki” pod pachami.

Na urodzinowy wypad Kasia założyła leginsy i bawełnianą bluzkę.

Poznałyśmy się, gdy przybiegła po ratunek do By Ingrid na kwadrans przed spotkaniem z mężem :-)

Pozdrawiam Was serdecznie, drogie Panie, a Kasi dziękuję za inspirację.

Kolejny wpis niebawem!!!

Marta - By Ingrid

  • Kliknięć: 1799