Marta Mazur By Ingrid Butik Swiebodzin
Butik finkcjonuje w Świebodzinie od 1 października 2016 r.

Najtrafniej historię jego powstania oraz moje zamierzenia opisuje artykuł z Gazety Lubuskiej, który ukazał się w dniu 18 lutego 2017 r.

Poniżej pełen jego tekst.
Historia powstania By Ingrid Gazeta Lubuska 18 lutego 2017
„Szaleństwo wokół butiku By Ingrid w Świebodzinie”.

GL: Naszej uwadze nie mógł ujść szum i rozgłos wokół By Ingrid. Przecież butików, saloników modowych, przeróżnej maści miejsc oferujących spełnienie kobiecych marzeń - w regionie jest sporo.

Marta Mazur: Więc zapewne nie mógł ujść Państwa uwadze także fakt, że wszystkie te miejsca są niemal identyczne, a kreowane w nich hity można spotkać dosłownie wszędzie, łącznie z targowiskiem.
W regionie, faktycznie, obserwujemy mniej i bardziej aspirujące miejsca z modą damską, lepiej czy gorzej przekonujące o swej wyjątkowości.

GL: To trudny biznes. Rozwija Pani By Ingrid w ogromnym tempie, miejsce cieszy się coraz większym zainteresowaniem, wzbudza Pani wiele pozytywnych emocji! I nie mam na myśli wyłącznie pań ze Świebodzina i okolic - przyciąga Pani płeć piękną z Międzyrzecza, Sulechowa, Zielonej Góry i wielu, wielu miejscowości naszego województwa. Gdzie tkwi sekret?

MM: (Śmiech). Przez długie lata pozostawałam bierna wobec kiepskiej jakości i kreowania czyjegoś widzimisię jako bestsellerów poszczególnych butików w miastach, w których poruszałam się na co dzień. Byłam bierna, godziłam się z tym, bo… nie miałam innego wyjścia. Żyłam na co dzień w biegu, moja praca zawsze wymagała ode mnie pewnego rodzaju subtelnie eleganckiego looku, codziennego szyku. Oczywiście, mogłam tylko pomarzyć, aby jakość szła w parze z ceną, aby w ogóle można było doszukiwać się świeżości w tym wszystkim, co napotykałam w tych miejscach.

GL: I stąd wziął się pomysł na By Ingrid?

MM: Między innymi. Ale mój butik powstał dużo później. Pracując daleko stąd, obserwowałam modę, jakość, podglądałam, poznawałam… Aż pewnego dnia - postanowiłam, że stworzę By Ingrid. I zaczęłam od rodzinnego Świebodzina.

GL: Sentyment?

MM: To też. Ale przede wszystkim to, że przez tych kilka lat, kiedy mnie tu nie było - nic się praktycznie nie zmieniło. We wrześniu 2016 r., kiedy trwały jeszcze prace remontowe, pewna młoda kobieta podeszła do mnie i zapytała, czy będzie mogła u mnie znaleźć coś dla siebie. Spojrzałam na nią - sympatyczna trzydziestolatka trzymająca za rękę kilkuletniego chłopca - odgarniała z czoła blond grzywkę.

GL: Rozumiem, że udało się Pani sprostać?

MM: Oczywiście! To właśnie od tej Pani usłyszałam niedawno że dzięki By Ingrid nie musi już biegać po galeriach handlowych, tracąc przy tym całą sobotę, bo już ma swój ukochany butik.

GL: Podobno rozpoczęła Pani prace zmierzające do stworzenia swojej własnej marki odzieżowej? Idzie Pani bardzo szybko naprzód! To prawda? Będzie można niedługo nosić stylizacje od By Ingrid?

MM: Taki jest plan. Ale powolutku. Nie chcę zdradzać szczegółów na tym etapie (Uśmiech).

GL: Jest Pani prawnikiem, przez lata zajmowała się Pani inwestycjami, nieruchomościami. Od kiedy moda stała się dla Pani ważna?

MM: Nie było jakiegoś kluczowego momentu. Moda była zawsze ze mną. Naturalnie. Dziś zapraszam do swojego świata kobiety, kobietki, dziewczyny. Pokazuję im nowe, lepsze, klasyczne, ale świeże, dobre rzeczy. To pasja i praca jednocześnie.

GL: A jaka jest moda, którą Pani kreuje?

MM: Ależ ja nie kreuję mody. Jeszcze nie! (Śmiech). Trendy wyznaczane są daleko, daleko stąd. Ja dostarczam moim Klientkom najmodniejsze fasony i kolory, zachowując jednak przy tym maksimum klasyki, tak, aby zakupiony ciuszek nie stanowił hitu jednego sezonu. Najlepsza jakość, perfekcyjne wykonanie, powiew świeżości przy jednoczesnym zachowaniu bardzo dobrych cen.

GL: A propos cen. By Ingrid oscyluje wokół tzw normalnych, „sieciówkowych” cen. Jak to możliwe przy jakości i kolekcjach budzących zachwyt najbardziej wybrednych pań, które potrafią pokonywać dziesiątki kilometrów, aby odwiedzić Pani miejsce?

MM: To właśnie było najtrudniejsze zadanie! Tę kwestię pozostawię niestety bez odpowiedzi. To jeden z moich sekretów (Uśmiech).

GL: Czy butiki By Ingrid powstaną w innych miastach?

MM: Oczywiście! Pracuję nad tym.

GL: Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za kolejne sukcesy!